Ciebie, o synu człowieczy, wyznaczyłem na stróża
domu Izraela, abyś słysząc z mych ust napomnienia,
przestrzegał ich w moim imieniu (Ez 33,7)
Bogu zależy na ocaleniu każdego człowieka. Pan Jezus polecał słuchającym Jego nauki, zwłaszcza uczniom, aby upominali grzeszących bliźnich – swych braci i siostry w wierze. Nie chciał też, aby błądzący pociągali napotykanych ludzi na swoją złą drogę i przyczyniali się do ich zatracenia. Nawiązywał w tym do Księgi Kapłańskiej Starego Testamentu, która uczy: „Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie zaciągnąć winy z jego powodu. Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan!” (19,17-18). Wskazania Pana Jezusa są poszerzeniem Bożych poleceń przekazanych Mojżeszowi. Chrystus mówił: „Gdy twój brat zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz
swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź ze sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków opierała się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik” (Mt 18,15-17). Celem takiego postępowania jest „pozyskanie swego brata” dla wiary, wprowadzenie go na Bożą drogę. Powstaje praktyczny problem: w jaki sposób oraz w jakich okolicznościach można, a nawet należy podjąć się tej braterskiej powinności?
Nowy Testament podaje przykłady. Paweł Apostoł do chrześcijan w Filippi napisał serdeczny list, doszły go bowiem wiadomości, że w tej gminie toczą się spory pomiędzy niektórymi wyznawcami. Kontekst wskazuje, że nie chodziło o niezrozumienie spraw wiary, lecz o zastosowanie Bożych wymagań w praktyce. Zaniepokojony Apostoł wzywa dwie skłócone chrześcijanki Ewodię i Syntychę, aby pogodziły się i „były jednomyślne w Panu”. Prosi też niejakiego Syzyga (jego imię znaczy „noszący wspólne jarzmo”), aby przyszedł im z pomocą w pojednaniu i w ten sposób przyczynił się do odbudowania jedności w młodej gminie, pełnej wspólnoty myślenia i działania. Napomnienia św. Pawła znajdujemy też w Liście do Galatów: „Bracia, a gdyby komu przydarzył się jaki upadek, wy, którzy pozostajecie pod działaniem Ducha, w duchu łagodności sprowadźcie takiego na właściwą drogę. Bacz jednak, abyś i ty nie uległ pokusie. Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełniajcie prawo Chrystusowe” (Ga 6,1-2). Do Tesaloniczan pisał: „Prosimy was, bracia, upominajcie niekarnych, pocieszajcie małodusznych, przygarniajcie słabych, a dla wszystkich bądźcie cierpliwi” (2,14). Swemu uczniowi Tymoteuszowi radzi jednak: „Starszego wiekiem nie strofuj, lecz nakłaniaj prośbą jak ojca, młodszych – jak braci, starsze kobiety – jak matki; młodsze – jak siostry, z całą czystością!” (1 Tm 5,1-2).
Historia zna wiele przypadków udzielenia upomnienia, tragicznego w skutkach. Jan Chrzciciel upominał króla Heroda: «Nie wolno ci mieć żony twego brata» (Mk 6,18-20). Herod znał Jana „jako męża prawego i świętego”, lękał się go i chętnie słuchał. Tego obawiała się Herodiada i doprowadziła do ścięcia Jana. Biskup krakowski Stanisław ze Szczepanowa stracił życie z ręki króla Bolesława Śmiałego, gdy upomniał go za przekraczanie granicy moralności. Przesłanie tamtego wydarzenia powracało w Polsce ze szczególną siłą w czasach komunistycznych, zwłaszcza po słynnym memoriale non possumus biskupów polskich, z 8 maja 1953 roku, skierowanym do władz PRL, oraz po internowaniu kard. Stefana Wyszyńskiego.Władza drastycznie naruszała wtedy prawo każdego człowieka do wyznawania wiary, praktyk religijnych i wolności sumienia. Memoriałsprzeciwiał się podporządkowaniu Kościoła władzom świeckim. Na różne sposoby, każdego nas, upomina przede wszystkim Pan Bóg. Człowiek o wrażliwym sumieniu słyszy zawsze Jego głos, wskazujący – jak powinien postępować, ostrzegający – czego należy unikać, aby życie było zgodne z Bożą wolą. Dla wielu ludzi pomocą w powrocie na drogę wiary i moralności jest poznanie objawień Matki Bożej, np. w Lourdes, lub w Fatimie, gdzie Matka Najświętsza przemawiała z wielką troską i przestrzegała przed następstwami lekkomyślności oraz braku szacunku dla Boga i Jego przykazań.
Katechizm Kościoła Katolickiego (2447) wyjaśnia: „Uczynkami miłosierdzia są dzieła miłości, przez które przychodzimy z pomocą naszemu bliźniemu w potrzebach ciała i duszy. Pouczać, radzić, pocieszać, umacniać, jak również przebaczać i krzywdy cierpliwie znosić – to uczynki miłosierdzia co do duszy”.
Upomnienie braterskie jest sztuką trudną. Musi rodzić się z odpowiedzialności za drugą osobę, z troski o jej dobro. Jeżeli nie skutkuje – pozostaje modlitwa, z której nigdy nie należy rezygnować. Często słyszy się, że matka wymodliła nawrócenie swego dziecka ze złej drogi, gdy ludzkie argumenty i sposoby zawiodły. Brak wrażliwości na Boży głos, przynosi ludzkości wiele zła, także w skali światowej – stąd wojny, terroryzm i nędza.
Święty Jan Paweł II, prorok naszych czasów, w katechezie z 3 czerwca 1992 roku pouczał: „Krytyka jest pożyteczna we wspólnocie, która zawsze potrzebuje przemiany i powinna starać się usuwać niedoskonałości. W wielu przypadkach pomaga jej postąpić naprzód. Jeśli jednak krytyka pochodzi od Ducha Świętego, musi ją ożywiać pragnienie postępu w prawdzie i miłości. Nie może być przepełniona goryczą. Nie może prowadzić do obrazy drugiego człowieka, przez czyny lub sądy uwłaczające czci osób lub grup. Musi ją przenikać szacunek oraz braterska i synowska miłość, która każe unikać niewłaściwego rozgłosu i kierować się wskazaniami Chrystusa dotyczącymi upomnienia braterskiego (por. Mt 18,15-16). Jezus podkreślił centralny charakter prawa miłości, kiedy nazwał je swoim przykazaniem: «To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem» (J 15,12). Nie jest to jedynie miłość bliźniego, której domaga się Stary Testament, ale «nowe przykazanie» (J 13,34). Nazywamy je «nowym», ponieważ wzorem jest miłość Chrystusa («tak jak Ja was umiłowałem») – doskonały ludzki wyraz miłości Boga względem ludzi; mówiąc ściślej wzorem jest tu miłość Chrystusa w swej najwyższej postaci – wyrażona w ofierze: «Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich» (J 15,13)”.
Ks. Stefan Misiniec