Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się! (Mt 14,27)
Lęk mogą wywoływać groźne zjawiska przyrody, może też pochodzić z innych egzystencjalnych okoliczności, dających znać o grożącym niebezpieczeństwie, które człowiek odbiera jako sygnał mobilizujący do obrony, aby nie ulec nieszczęściu lub unicestwieniu. Lęk odbiera człowiek jako przejaw zagrożenia wobec samego siebie, albo wspólnoty, w której żyje. W życiu religijnym, podobnie jak rodzinnym, lęk pojawia się jako sygnał przed wystąpieniem zła moralnego lub rodzinnego, które – po jego zaistnieniu – odczuwane jest jako wyrzuty sumienia. Człowiek mający świadomość grzechu – na skutek nieposłuszeństwa wobec nakazów Boga, odczuwa, że nie jest w porządku wobec Niego, że stało się coś złego. Lęk, odczuwany po popełnieniu grzechu, daje znać człowiekowi, że przez przekroczenie przykazań oddalił się od swego Stwórcy i Zbawiciela. Tę prawdę potwierdza już księga Rodzaju. Znajdujemy w niej plastyczny obraz przeżyć pierwszych rodziców po grzechu pierworodnym: „Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wiatru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu. Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: «Gdzie jesteś?» On odpowiedział: «Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się»”(Rdz 3,8-9).
Pisma Starego Testamentu zawierają liczne teksty opisujące bojaźń i lęk lub wręcz przerażenia przeżywane przez człowieka przy spotkaniu z tym, co święte. Bóg Jahwe budził lęk tak wielki, kiedy dokonywał czynów piszących historię narodu wybranego, że ludzie prosili, aby przemawiał do nich za pośrednictwem Mojżesza. Były sytuacje, kiedy Bóg wspierał ludzi, dając obietnice: „Ja jestem z tobą”. Tak było przy powołaniu Jeremiasza na proroka (Jr 1,8) lub Gedeona na obrońcę narodu wybranego (Sdz 6,12). W psalmach spotykamy sentencje w rodzaju: „Bojaźń Pańska początkiem mądrości” (111,10), „W swoim ucisku wołali do Pana, a On ich uwolnił od trwogi” (Ps 107,6).
Ewangelie cytują wypowiedzi Chrystusa zachęcające do uwolnienia się od lęku, chociaż nawet On sam przeżył trwogę konania w Getsemani. Przygotowywał także uczniów na trudne przeżycia, jakie miały nadejść w czasie Jego męki i konania. Uczył ich zaufania Bogu i żeby ufność ich ta była bezgraniczna. Jezus, mówił do uczniów: „Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się” (Mt 14,27). Wypominał, że są małej wiary. Przykład znajdujemy w Ewangelii św. Mateusza: „Gdy wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowie. Nagle zerwała się gwałtowna burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: «Panie, ratuj, giniemy!» A On im rzekł: «Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary?» Potem wstał, rozkazał wichrom i jezioru, i nastała głęboka cisza. A ludzie pytali zdumieni: «Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne?»” (Mt 8,23-27).
Mimo wielu nadzwyczajnych zdarzeń, jakie przeżyli towarzysząc Mistrzowi, świadczących o Jego Boskiej mocy, z trudem i powoli przyswajali Jego przekaz, wierzyli, ale nie do końca. Przerastał ich, racjonalnie był niezrozumiały, czasem sprzeczny z powszechnymi oczekiwaniami. Ludzka wyobraźnia nie mogła pojąć, że Jezus przygotowuje ich na czekające Go, dobrowolnie przyjęte doświadczenia męki, krzyża i zmartwychwstania. Przykładem jest Piotr, który posłuchał Jezusa i szedł do Niego nawet po wodzie, jednak zwątpił w realność wydarzenia i wtedy zaczął tonąć. Człowiek w pewnej chwili może zwątpić, znamy takie przypadki z codziennego doświadczenia, ale ważnym jest, żeby za Piotrem krzyknąć wtedy z ufnością: „Panie, ratuj mnie”. „Czemu zwątpiłeś”? – W tym pytaniu Pana Jezusa jest nie tyle nagana, co pouczenie, że bez Boga człowiek może wszystko stracić. „Bez Boga, ani do proga” mówi stare polskie przysłowie. Bez Chrystusa człowiek się gubi, a nieraz zupełnie tonie w tym, co Biblia nazywa marnością świata. Ludzka kondycja jest marna. Szarpie nim rzeczywistość. „Dzisiaj często człowiek nie wie, co kryje się w jego wnętrzu, w głębokości jego duszy i serca, tak często niepewny sensu życia na tej ziemi i ogarnięty zwątpieniem, które zamienia się w rozpacz” – powiedział Jan Paweł II rozpoczynając pontyfikat na Placu św. Piotra.
Ksiądz Andrzej Fryźlewicz, długoletni kapelan kardynała Franciszka Macharskiego, w ostatnich miesiącach życia, ciężko chory, miał odwagę wyjść z różańcem w ręku przed Pałac Arcybiskupów na ulicy Franciszkańskiej w Krakowie, aby upomnieć głośną grupę prowokatorów wykrzykujących nienawistne, antyklerykalne hasła, podczas happeningu zorganizowanego 16 października 2019 roku, gdy społeczeństwo polskie świętowało rocznicę 40-lecia wyboru kardynała Karola Wojtyły na papieża. Zdjęcia z tego zdarzenia pokazują ogrom bólu, jaki przeżywał spracowany, ciężko chory, świątobliwy kapłan, u kresu swojego ofiarnego życia, w służbie Kościoła i wszystkich ludzi. Ksiądz Andrzej Fryźlewicz nie zawahał się przypomnieć protestującym o takich wartościach jak patriotyzm i życie zgodne z Bożymi przykazaniami.
Jan Paweł II, papież z Polski, z Krakowa, zachęcał na początku swego pontyfikatu, w Watykanie, 22 października 1978: „Pozwólcie więc, proszę was, błagam was z pokorą i zaufaniem! Pozwólcie Chrystusowi mówić do człowieka! On jeden ma słowa życia, tak, życia wiecznego. […] Bracia i Siostry, nie bójcie się przygarnąć Chrystusa i przyjąć Jego władzę, pomóżcie Papieżowi i wszystkim tym, którzy pragną służyć Chrystusowi, służyć człowiekowi i całej ludzkości. Nie bójcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi” Do cytowanej wypowiedzi Jana Pawła II trzeba stale wracać. Tę prawdę Święty Papież głosił przez wszystkie lata swego pontyfikatu.
Ks. Stefan Misiniec