Wiara czyni cuda 


Strona główna » Aktualności » WIARA CZYNI CUDA 

Wiara czyni cuda 


Wiara czyni cuda 

[Jezus] widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, 
bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające 
pasterza (Mt 9,36) 

Z czasem coraz większe rzesze ludzi, zaciekawionych nauką Jezusa (por. Mk 11,17) gromadziły się, aby Go słuchać i byli nią przejęci. On tę wspólnotę otaczał troskąi kształtował jako rodzinę dzieci Bożych, po ludzku był zatroskany o jej przyszłość. Zachęcał, aby wytrwali w przyjętej nauce. To miał być nowy lud Boży – nie z pokrewieństwa ciała, ale ducha i serca. Pewnego dnia powiedział: „Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz” (J 10,16). Nawiązał tym samym do wypowiedzi proroków Jeremiasza (23,3) oraz Micheasza (2,12), piszących o czasie, kiedy Bóg jak troskliwy pasterz, będzie jednoczył rozproszone owce. Początkowo Nauczyciela z Nazaretu otaczali wyznawcy Starego Przymierza. Z czasem zaczęli przyłączać się poszukujący prawdy poganie. Najśmielsi byli Rzymianie, zbliżali się  do kręgu słuchaczy Jezusa z  dużą kulturą. Świadomi, że jako „obcy” w okupowanym kraju nie był pewni, czy powinni Go słuchać. Z czasem przekonali się, że wszyscy mogą korzystać z cudotwórczych mocy Jezusa; przyjmował każdego potrzebującego i na różne sposoby wspomagał. Święty Mateusz Ewangelista opisał jak Chrystus wyraził podziw dla wiary setnika, Rzymianina: „Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary” (Mt 8,10). Szczególnie przejmująca jest inna relacja Mateusza o pogance kananejskiej. Pochodziła z okolic Tyru i Sydonu, części dzisiejszego Libanu, dokąd Jezus wtedy podążał. Kobieta wołała: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha”. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to zbliżyli się do Jezusa uczniowie i prosili: „Odpraw ją, bo krzyczy za nami”. Lecz On odpowiedział: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”. A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: „Panie, dopomóż mi”. On jednak odparł: „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom i rzucić psom”. A ona odrzekła: „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołu ich panów”. Wtedy Jezus odpowiedział jej: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz”. Od tej chwili córka jej została uzdrowiona” (Mt 15,22-28). Kananejka wiedziała, że nie należy do Izraelitów, więc jako obca, może odwołać się tylko do Chrystusowego miłosierdzia, prosiła więc o pomoc dla nieszczęśliwej córki. Jezus ujęty postawą kobiety, pochwalił publicznie wiarę proszącej i uwolnił jej córkę od nieszczęścia. Wielka wiara w Boską moc Jezusa przyczyniła się do zaistnienia cudu i wyjaśnienia, że w nowym obrazie Izraela ważne jest pokrewieństwo ducha.  
Człowiekiem, który współczuł ludziom znajdującym się w trudnej sytuacji, był biskup z Krakowa Albin Małysiak (1917-2011). Przez całe życie cechował go duszpasterski dynamizm i młodzieńczy optymizm. Po święceniach kapłańskich w roku 1941, pracował najpierw jako wikariusz w Zembrzycach koło Suchej Beskidzkiej, gdzie w czasie okupacji organizował „dożywialnię” dla dzieci i osób wysiedlonych, a następnie w latach 1942-1944 – w Krakowie, jako kapelan w Zakładzie Helclów przeznaczonym dla osób w podeszłym wieku. Pewnego wieczoru przyszedł do ks. Albina Żyd z prośbą o pomoc, aby ukrył go przed Niemcami. Tak zaczęła się dramatyczna i niebezpieczna historia uratowania życia pięciu osobom narodowości żydowskiej. Księdzu pomagała siostra zakonna Bronisława Wilewska, szarytka. Oboje otrzymali za to w 1993 roku  tytuł „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”, przyznawany przez Instytut YadVashem w Jerozolimie. Ks. Albin był ostatnim dyrektorem katolickiej bursy im. Księdza Siemaszki w Krakowie, zlikwidowanej w latach pięćdziesiątych przez komunistów. 

Współorganizował  w bardzo trudnej sytuacji politycznej duszpasterstwo akademickie  w Krakowie, o czym tak wspominał kard. Franciszek Macharski: „Księdza biskupa Albina spotkałem jako młody jeszcze ksiądz To były lata 60., czasy w pewnym sensie „nowe”, pełne ważnych zmian, czas II Soboru Watykańskiego. On pracował wówczas w krakowskiej dzielnicy Krowodrza, w której znajdowało się dużo domów akademickich. To było nowe zjawisko, wielka liczba młodzieży napływowej, ludzi z prostych rodzin, którzy przybyli do wielkiego miasta po naukę. Ich życie było ubogie, żywili się w marnych stołówkach, towarzyszyło im poczucie obcości i osamotnienia. I oto ksiądz do nich przychodzi, rozmawia, jest sympatyczny, dowcipny, bardzo żywy. Prosty i bezpośredni. Prosił i zapraszał. Wychodził do ludzi i się z nimi spotykał. Ksiądz Albin, proboszcz parafii pw. Najświętszej Maryi Panny z Lourdes, podejmuje dynamiczne duszpasterstwo wśród młodych, którzy przyjeżdżali ze swoich prowincji. A był to czas nowy, ale też czas ciężki, biedy i ostrego komunizmu. […] 
Przekonałem się, że ks. Albinowi udało się ich zaprosić po to, żeby chrześcijaństwo przechodziło transformację, polegającą na tym, że idzie ręka w rękę ze studiami, z nowym stylem życia, przyswajaniem kultury miejskiej. Ksiądz Albin zapraszał księży, zwłaszcza nas młodych, do tej nowej katechizacji, do spotkań z młodymi, do rekolekcji i starał się, żeby nie kończyło się na miłych spotkaniach, ale żebyśmy odkrywali nowy styl duszpasterstwa, którego szukaliśmy w naszych własnych podmiejskich parafiach. Wtedy powstało nowe duszpasterstwo akademickie.” 

Biskup Albin Małysiak był żarliwym patriotą i człowiekiem wielkiej wiary.Za wybitne zasługi w obronie godności człowieka i jego praw Prezydent RP Lech Kaczyński, 10 października 2007, odznaczył  biskupa Albina Małysiaka Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. 
Święty Jan Paweł II w katechezie z 15 czerwca 1994, rozważając zdarzenie z Kananejką, mówił: „W tym, jak i w wielu innych przypadkach, dokonując cudu, Jezus pragnie objawić swą moc uwalniania duszy ludzkiej od win i oczyszczania jej. Uzdrawia chorych z myślą o tym wyższym darze, który przekazuje wszystkim ludziom, czyli o zbawieniu duchowym. Cierpienia związane z chorobą nie mogą przesłonić faktu, że dla każdej osoby najważniejsze jest zbawienie duchowe. W tej perspektywie zbawienia Jezus domaga się wiary w Jego moc jako Zbawiciela. We wspomnianym dopiero co przypadku paralityka Jezus dostrzega wiarę czterech osób, które przyniosły do Niego chorego: «widząc ich wiarę» – powiada Marek (2,5). Wzywa do wiary ojca epileptyka, mówiąc: «wszystko możliwe jest dla tego, kto wierzy» (Mk 9,23). Podziwia wiarę setnika: «Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś» (Mt 8,13), a także kobiety kananejskiej: «O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!» (Mt 15,28).Cud, jakiego doświadczył niewidomy Bartymeusz, zostaje przypisany wierze: «twoja wiara cię uzdrowiła» (Mk 10,52). Podobne słowa zostają skierowane do kobiety cierpiącej na krwotok: «Córko, twoja wiara cię ocaliła»” (Mk 5,34). 


Ks. Stefan Misiniec